To ja, mugol z korporacji

Tuż po zaparzeniu porannej kawy dostałem maila z tysiącem załączników i jakże zwięzłą myślą przewodnią mojego przełożonego o treści „ogarnij pls dzis” (pisownia oryginalna). 📩

Spoglądam na nietkniętą kawkę czując jednocześnie, że moje ciśnienie jest już w okolicach górnego C. Równie dobrze mógłbym teraz wrócić do kuchni, przeprosić kilka osób blokujących drogę do zlewu i z uśmiechem wylać kawę. Zamiast tego dopisuję jednak kolejną pozycję do listy.

Koło południa stwierdzam, że czas najwyższy zacząć wczytywać się w załączniki. Już mam otwierać pierwszy z nich, gdy dostaję równie krótkiego maila o treści „zapomnij o tym”.

Zamykam oczy czując rozpierającą radości. Wyobrażam sobie jak mój przełożony podchodzi do mnie ubrany w melonik i czarną pelerynę, celuje we mnie różdżką, mruczy pod nosem zaklęcie zapomnienia, po czym wraca do siebie. Przez ścianę słyszę jego rozmowę: „Tak panie ministrze, to moja wina, przypadkowo przesłałem pana maila do jednego z naszych etatowych mugoli. Tak, pamięć wyczyszczona, ale jak znam życie, to nawet nie raczył otworzyć maila.”

Wracam do rzeczywistości czując jednocześnie lekkie zażenowanie kierunkiem, w którym pobiegły moje myśli. Wzburzony tą wizją otwieram jednak pierwszego Excela, ale szybko stwierdzam, że w istocie jest to dla mnie czarna magia. Usuwam maila czując pewnego rodzaju ulgę, ale i rozczarowanie.

Taki tam, magiczny czwartek w korporacji.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s