Książki kupuję, nie wypożyczam. Niestety

Mam trochę problem z kupowaniem książek 📖

Z jednej strony bardzo lubię odwiedzać księgarnie, przeglądać półki z nowościami, pytać o nowe i stare tytuły, na końcu wracać do domu z nową książką i po prostu czytać. Z drugiej mam świadomość, że poza kilkoma ulubionymi pozycjami do większość książek nie będę wracać tak często i po przeczytaniu nie będą mi raczej szczególnie potrzebne.

Próbowałem przerzucić się na czytanie książek z bibliotek, ale tu pojawiły się dwie zasadnicze przeszkody: Po pierwsze, o ile nie ma problemu z dostępnością starych tytułów, o tyle o nowe pozycje trzeba walczyć z szybkością i zaangażowaniem godnym maklera giełdowego przy jednoczesnej niemałej wiedzy na temat zasad działania systemu. A te, mam wrażenie, są zupełnie inne dla każdej biblioteki – zasady rezerwacji, przedłużenia, kolejka oczekujących, katalog centralny, katalog lokalny, itd. Na szczęście jest pani Danusia, która potrafi pomóc, kiedy skończą mi się już pomysły na prawidłowe wypełnienie rewersu.

Po drugie, odwiedzając bibliotekę zawsze staram się wypożyczać kilka tytułów na raz i nie zawsze jestem w stanie zwrócić je na czas. W konsekwencji chcąc wypożyczyć kolejne książki muszę uregulować karę ze przetrzymanie poprzednich tytułów. Panie z wypożyczalni w takich sytuacjach zachęcają mnie do zrobienia prolongaty, ale jakoś mam wrażenie, że może ktoś właśnie czeka na moją książkę i przedłużając termin zwrotu sprawię mu przykrość. Posiadanie książki na własność jest pod tym względem bardzo wygodne.

Tak sobie myślę, że są pewne rzeczy na których nie warto oszczędzać, a jedną z nich są kupione na własność książki. Coś czuję, że szybko nie zrezygnuję z tej przyjemności.

PS Pani Danusiu, jeśli pani czyta ten wpis, to obiecuję, że do końca tygodnia oddam resztę książek i ureguluję zaległości. Pozdrawiam!

13 thoughts on “Książki kupuję, nie wypożyczam. Niestety

  1. Kiedyś więcej wypożyczałam, ale też miałam więcej czasu na czytanie więc nie było problemu z oddaniem w terminie. Po drugie tego, co akurat bym chciała to nie ma… Kupuję sobie, kupuję dziecku (bo z kolei nasza biblioteka ma mały dział książek dziecięcych i dziecko wypożycza, ale wybór niewielki). A mąż ostatnio przerzucił się na audiobooki 😉

    Liked by 1 person

      1. Mam podobnie, tym bardziej, że jednak lubię zapach książek, możliwość wtykania zakładek, zaznaczania fragmentów. Czytniki niby też to mają, ale jakoś tak… No, nie wiem.

        Like

    1. Czytnik jest chyba rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o nowości. Może najwyższy czas zrobić wielki powrót do kindla 😀

      Like

  2. Mój komentarz chyba będzie inny:
    – kupuję książki i czytam, ale czasami zdarza się, że książka mi nie leży, więc oddaję do biblioteki . To są często nowości lub ubiegły rocznik, mam też świadomość, że mniejszych bibliotek na tego typu pozycję nie stać. i tak przypadkiem zostałam darczyńcą roku…

    Like

    1. Też zdarzyło mi się oddać kilka książek do biblioteki. Przyznam, że miałem z tego wiele przyjemności. Najlepsze możliwe miejsce dla przeczytanych pozycji.

      Like

  3. Przez wiele lat wypożyczałam książki, ale zawsze sobie powtarzałam, że kiedyś muszę zarabiać tyle, żeby mnie było stać na zakup własnych. I tak się stało. 😉 Kupuję, nie wstydzę się tego, sprawia mi to radość i nie zamierzam z tego rezygnować. Inna sprawa, że dość starannie dobieram pozycje. A pojedyncze nietrafione przypadki oddaję lub sprzedaję, jeśli nie czuję potrzeby czy sensu by je u siebie trzymać.

    Liked by 1 person

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s