Książki kupuję, nie wypożyczam. Niestety

Mam trochę problem z kupowaniem książek 📖

Z jednej strony bardzo lubię odwiedzać księgarnie, przeglądać półki z nowościami, pytać o nowe i stare tytuły, na końcu wracać do domu z nową książką i po prostu czytać. Z drugiej mam świadomość, że poza kilkoma ulubionymi pozycjami do większość książek nie będę wracać tak często i po przeczytaniu nie będą mi raczej szczególnie potrzebne.

Próbowałem przerzucić się na czytanie książek z bibliotek, ale tu pojawiły się dwie zasadnicze przeszkody: Po pierwsze, o ile nie ma problemu z dostępnością starych tytułów, o tyle o nowe pozycje trzeba walczyć z szybkością i zaangażowaniem godnym maklera giełdowego przy jednoczesnej niemałej wiedzy na temat zasad działania systemu. A te, mam wrażenie, są zupełnie inne dla każdej biblioteki – zasady rezerwacji, przedłużenia, kolejka oczekujących, katalog centralny, katalog lokalny, itd. Na szczęście jest pani Danusia, która potrafi pomóc, kiedy skończą mi się już pomysły na prawidłowe wypełnienie rewersu.

Po drugie, odwiedzając bibliotekę zawsze staram się wypożyczać kilka tytułów na raz i nie zawsze jestem w stanie zwrócić je na czas. W konsekwencji chcąc wypożyczyć kolejne książki muszę uregulować karę ze przetrzymanie poprzednich tytułów. Panie z wypożyczalni w takich sytuacjach zachęcają mnie do zrobienia prolongaty, ale jakoś mam wrażenie, że może ktoś właśnie czeka na moją książkę i przedłużając termin zwrotu sprawię mu przykrość. Posiadanie książki na własność jest pod tym względem bardzo wygodne.

Tak sobie myślę, że są pewne rzeczy na których nie warto oszczędzać, a jedną z nich są kupione na własność książki. Coś czuję, że szybko nie zrezygnuję z tej przyjemności.

PS Pani Danusiu, jeśli pani czyta ten wpis, to obiecuję, że do końca tygodnia oddam resztę książek i ureguluję zaległości. Pozdrawiam!

15 thoughts on “Książki kupuję, nie wypożyczam. Niestety

  1. Kiedyś więcej wypożyczałam, ale też miałam więcej czasu na czytanie więc nie było problemu z oddaniem w terminie. Po drugie tego, co akurat bym chciała to nie ma… Kupuję sobie, kupuję dziecku (bo z kolei nasza biblioteka ma mały dział książek dziecięcych i dziecko wypożycza, ale wybór niewielki). A mąż ostatnio przerzucił się na audiobooki 😉

    Liked by 1 person

      1. Mam podobnie, tym bardziej, że jednak lubię zapach książek, możliwość wtykania zakładek, zaznaczania fragmentów. Czytniki niby też to mają, ale jakoś tak… No, nie wiem.

        Like

    1. Czytnik jest chyba rzeczywiście najlepszym rozwiązaniem jeśli chodzi o nowości. Może najwyższy czas zrobić wielki powrót do kindla 😀

      Like

  2. Mój komentarz chyba będzie inny:
    – kupuję książki i czytam, ale czasami zdarza się, że książka mi nie leży, więc oddaję do biblioteki . To są często nowości lub ubiegły rocznik, mam też świadomość, że mniejszych bibliotek na tego typu pozycję nie stać. i tak przypadkiem zostałam darczyńcą roku…

    Like

    1. Też zdarzyło mi się oddać kilka książek do biblioteki. Przyznam, że miałem z tego wiele przyjemności. Najlepsze możliwe miejsce dla przeczytanych pozycji.

      Like

  3. Przez wiele lat wypożyczałam książki, ale zawsze sobie powtarzałam, że kiedyś muszę zarabiać tyle, żeby mnie było stać na zakup własnych. I tak się stało. 😉 Kupuję, nie wstydzę się tego, sprawia mi to radość i nie zamierzam z tego rezygnować. Inna sprawa, że dość starannie dobieram pozycje. A pojedyncze nietrafione przypadki oddaję lub sprzedaję, jeśli nie czuję potrzeby czy sensu by je u siebie trzymać.

    Liked by 1 person

  4. Mój komentarz chyba będzie również inny:
    – kupuję książki i czytam, ale czasami zdarza się, że książka po zakupie mi nie leży, więc ją odkładam. Staram się nie wypożyczać a dlaczego treść poniżej. Zdarza się również , że po przeczytaniu kilku stron ją odkładam. Czytam te książki które są mi potrzebne na dzień dzisiejszy. W okresie szkolnym mało książek przeczytałem. Nadrabiam to teraz w wieku przedemerytalnym. Interesuje się medycyną naturalną i rozwojem duchowym w szeroko pojętym znaczeniu. Stąd też taka świadomość czy ta książka i treść jest odpowiednia w tej chwili dla mnie czy nie. Sprawdzam to swoją intuicją lub metodą radiestezyjną. Zdarza się że książka którą chciałbym nabyć posiada zaburzenia negatywnej energii poprzez osoby które ją posiadały – trzymały w ręku wtedy mam odczucie i informacje o tym , żeby nie kupować tej książki bo nie dla mnie. Szukam innej z innego żródła. Dlatego nie wypożyczam książek z radiestezyjnego punktu widzenia. To prawo można nazwać prawem Remanencji. Możliwe że mało kto to zrozumie ale cóż…

    Liked by 1 person

    1. Ciekawa sprawa z tą energią, nigdy nie myślałem o tym w ten sposób. Rozumiem, że książka prosto z drukarni ma z założenia dobrą energię? 😉

      Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s