Wielkie jest czekanie

W robieniu zdjęć z wakacji zatoczyłem ogromne koło i ponownie znalazłem się tam, gdzie byłem mając jakieś osiem lat. Wtedy na wszelkie wyjazdy zabierałem mały analogowy aparat wyposażony w trzydzieści sześć klatek, które należało starannie rozłożyć na wszystkie dni wyjazdu. Niedługo potem modne stały się aparaty cyfrowe wyparte ostatecznie przez smartfony. W efekcie z każdych ostatnich wakacji przywoziłem na kartach pamięci setki zdjęć, z których żadne nie dostąpiło zaszczytu wydrukowania i umieszczenia w albumie. Absurd sytuacji uświadomiła mi dopiero reklama aplikacji umożliwiającej usuwanie duplikatów zdjęć zrobionych w takiej samej scenerii, bo przecież zawsze robi się kilka, żeby móc potem „coś wybrać”.

Ostatnio wróciłem do aparatu analogowego i uważam to za świetne rozwiązanie. Ograniczony długością kliszy nie fotografuję już wszystkiego, co widzę, co powoduje z kolei, że na wakacjach jestem przede wszystkim turystą, a nie archiwistą. Każde zdjęcie wymaga chwili namysłu, przyjrzenia się scenerii i wyczekania na odpowiedni moment do uruchomienia migawki. Najbardziej podoba mi się jednak fakt, że – wbrew powszechnym dzisiaj tendencjom – fotografii analogowej nie możemy mieć tu i teraz. Możliwość obejrzenia zdjęć wymaga cierpliwości. Tej samej zresztą, której kiedyś wymagało oczekiwanie na kartkę czy list od przyjaciela. Sztuka czekania stała się jakoś dziwnie niemodna.

🕰

10 uwag do wpisu “Wielkie jest czekanie

  1. Mało tego, z rolką filmu trzeba było udać się do punktu, w którym zdjęcia wywołali i to nie „od ręki”. Teraz wszystko możemy zrobić z domu lub nawet w domu jak mamy papier do zdjęć i dobrą drukarkę, a jednak bardzo rzadko to robimy. Osobiście ostatnie zdjęcia wywołałam 5 lat temu 😦

    Polubienie

  2. Mam dokładnie tak samo. Zaczynałem przygodę z foto z analogiem (Minolta). Zdjęcia się selekcjonowało. Nie pstrykało się bez sensu. Cyfrówka zabiła we mnie radość robienia zdjęć. Ostatnio natrafiłem na analogowego Canona. Wiele radości sprawiło mi na nowo pstrykanie.
    Jak drukowałem zdjęcia, to kupowałem albumy. Od święta ale z wielką radością się je przeglądały pózniej.
    Przy cyfrowej zabawie, zacząłem robić fotoksiążki. Ale też urok, czy też może chęci prysły z czasem. 3 tygodnie temu zabrałem się za robienie fotoksiążki z wakacji w 2019 roku. Hmmmm. Jeszcze drzewo na papier nie wyrosło

    Polubione przez 1 osoba

  3. Niemodna stała się sztuka czekania, pisania kartek, listów. A taka odręcznie napisana rzecz, w którą przecież przelewa się kawałek siebie, jest w końcu czymś magicznym. Tak samo zresztą, jak tradycyjne zdjęcia, o których tutaj piszesz 🙂

    Pozdrawiam serdecznie! Będę tutaj wracać. Niedługo przedstawię Cię na Polance własnym czytelnikom 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  4. Dobry wieczór. Doskonale pamiętam analogi…i z największym sentymentem biało czarne klisze…To były pamiątki! Bezcenne. I nie potrzebna była ilość bajtów czy czego tam w komputerze do ich przechowywania.Można było oglądać bez prądu,hahahah.Nadal mam albumy i sięgam do nich…ech. Racja,to było fotografowanie,a nie archwizacja.Każda klatka na wagę złota,każda klisza…I to nauczyło mnie pokory do zdjęć,nawet wobec cyfrówek…pstryknąć może każdy,zobaczyć zdjęcie…niektórzy.Dobry pomysł do powrotu w te klimaty Pozdrawiam

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s