Na pół gwizdka

Wszystko tak jakoś nagle wyhamowało. Zauważam u siebie coraz większe ilości wolnego czasu i coraz więcej niezapisanych stron w kalendarzu. W zeszłym roku miałem tyle spraw, że kajet na dwa tysiące dwadzieścia musiałem kupić jeszcze w listopadzie. To też trochę zakrawa na absurd, że człowiek wszędzie nosił tę tekturę i zanim cokolwiek zdecydował, to musiał się z tym tałatajstwem porozkładać i głęboko zastanowić, czy ma na cokolwiek czas. A teraz bardzo proszę, każdy termin jest tak samo idealny.

Równie przydatny jest teraz mój super zegarek z funkcją międzynarodowego czasu atomowego uchodzącego za najdokładniejszy na świecie. Dzięki niemu wiem, że przenosząc się o dziesiątej na kanapę, ryzyko spóźnienia się ograniczone zostaje do jednej sekundy pojawiającej się raz na sto trzydzieści osiem milionów lat. Są pewne rzeczy, na które po prostu nie wypada się spóźniać. Narożnik w salonie jest jedną z nich.

I tak sobie właśnie funkcjonuję w warunkach czasowego rozluźnienia. Nie wiem jak długo to potrwa, ale wiem, że tego właśnie potrzebowałem. Oderwania się od kalendarzy, zegarków, terminów, budzików i alertów. Teraz mogę na to wszystko nagwizdać. I to też na spokojnie – najlepiej na pół gwizdka.

🧘‍♂️

Jedna uwaga do wpisu “Na pół gwizdka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s