Biegiem przez miasto

Jako entuzjasta korzyści wynikających z biegania od lat biorę udział w mniejszych i większych imprezach sportowych, niestety z roku na rok zawody organizowane w dużych miastach coraz mniej mi się podobają. Wygląda na to, że z uwagi na przeniesienie wielu imprez na późniejszy termin, jesienią czeka nas prawdziwa kumulacja biegowej szarańczy.

Zauważyłem, że ostatnio imprezy sportowe opierają się głównie na haśle, że oto X tysięcy uczestników pobiegnie jednocześnie ulicami miasta Y. I tutaj kończy się pozytywny przekaz. Organizatorzy niekoniecznie dodają, że w związku z tym w przydrożne trawniki trafi Z plastikowych folii po żelach, a z powodu utrudnień mieszkańcy owego miasta stracą łącznie Q godzin w korkach. Sam mijając kiedyś pięć uziemionych tramwajów pełnych ludzi czułem spore zakłopotanie, że to ja i moja wątpliwa forma mają w tym wypadku pierwszeństwo na skrzyżowaniu. Czując ich wzrok na sobie dotarło do mnie, że wylane asfaltem i zanieczyszczone centrum miasta nie jest chyba najlepszym miejscem, w którym należałoby testować swoją tężyznę fizyczną, natomiast miasta mają możliwość promowania się na tysiąc innych sposobów, z pewnością mniej uciążliwych dla mieszkańców. Banery reklamujące każdą większą imprezę przypominają mozaikę sponsorów, podczas gdy realny koszt całej zabawy ponoszą ci, którzy z bieganiem nie mają nic wspólnego.

Kiedy przeszło dziesięć lat temu zaczynałem biegać nie robiłem tego dla wyników i medali, a dla przyjemności i zdrowia. Myślę, że najwyższa pora wrócić do tego modelu. Nie widzę potrzeby, aby z powodu moich sportowych kaprysów konieczne było paraliżowanie połowy miasta.

🥇

4 uwagi do wpisu “Biegiem przez miasto

  1. Generalnie nie mam nic przeciwko takim imprezom, ale 😉
    ale raz utrudniły mi plany, gdy pierwszy raz zabieraliśmy Juniorkę do kina nie zdążyliśmy przejechać nim zablokowali ulicę ze względu na bieg… i zamiast wejść z 4latkiem na spokojnie, pokazać wszystko co i jak. To wbiegliśmy do kina i już po ciemku szukaliśmy swoich miejsc, zadowoleni że w ogóle zdążyliśmy 😉

    Polubione przez 1 osoba

  2. NIe przeszkadzają mi tego typu imprezy. Aż tak inwazyjne dla mnie nie są. Kiedyś biegałem dla wyników i z radością patrzyłem jak na „dychę” szybko lecę. Co raz szybciej. A półmaraton drugi w życiu jaki prędki. I to było na tyle. Teraz biegam, bo mam ochotę. Bo chcę przewietrzyć głowę. Czas dla mnie wtedy nie istnieje.

    Polubione przez 1 osoba

    1. Też zauważyłem u siebie zmianę podejścia w tym temacie. To chyba starość. Za chwilę będę musiał zmienić nazwę bloga na „Errata. Wynurzenia znudzonego zgreda”.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s