Czarujący świat książek

Lubię odczytywać czasy, w których żyjemy przez pryzmat naszego podejścia do pewnych rzeczy. Jedną z nich jest sposób przeprowadzania wywiadów z pisarzami. Na starych nagraniach, możliwych do obejrzenia jeszcze na YouTubie, widoczny jest bardzo silny dokumentalny rys. Autor siedzi w swoim fotelu, w tle regalik z książkami, pod szyją ulubiony sweterek. Przeprowadzający wywiad chowa się gdzieś za kamerą, by ta mogła uchwycić każdą emocję rysującą się na twarzy snującego swoją opowieść autora.

Dzisiaj książkę przynosi się do byle programu jak upieczone w gości ciasto. Gospodarz kartkuje dzieło wzdychając nad ilością stron, której nie był w stanie podołać. Mówi, że zestarzał się w połowie lektury. Schowany w rogu didżej odpala wtedy jakiś wesoły dżingiel, zapraszając publiczność do wspólnego śmiechu. W kulturze niedoczasu długie teksty nie zasługują przecież na nic innego niż szczery śmiech. Padają pytania o to jak należy tytułować autora i czy już osiągnął pierwsze miejsce na liście bestsellerów. Poważniejsze wypowiedzi owija się zawsze kokardką infantylizmu tak, by program nie stracił nawet na chwilę na prostocie i rozrywkowym charakterze. Pisarz, niby tłusty kot, rozciąga się na kanapie grzejąc w promieniach medialnej uwagi.

Dla mnie w porządku; widzę tę różnicę. Są pisarze piszący książki, są przedsiębiorcy liczący zyski ze sprzedaży produktów. Jedni spotykają się w zaciszach bibliotek, inni skaczą jak pajacyki na telewizyjnych sznurkach. Taki zawód. Szkoda tylko, że w ten sposób w oczach przeciętnego czytelnika budujemy nieprawdziwy obraz dobrej książki, a także obraz samego autora. Pisarze nie są przecież z reguły celebrytami, kolorowe okładki nie świadczą o wartościowej treści, a ustawienie książki na regale zatytułowanym TOP10 czy pokazanie jej w telewizji śniadaniowej nie czyni jej najlepszą. Warto pamiętać, że znaczenie słowa „bestseller” utrzymane jest przecież w głęboko handlowej tonacji.

Nigdy nie miałem wątpliwości, że świat książek potrafi być czarujący, ale promocyjne gusła, które odprawiają nad nami wydawcy, bywają czasem totalnie mugolskie.

🧙‍♀️

8 uwag do wpisu “Czarujący świat książek

  1. W zupełności się zgadzam. Kiedy wydałam swój debiut najczęściej pytano mnie ile już zarobiłam i czy jest w Empiku, mimo, że nie wydałam opasłego tomu, a moje szczęście mierzy się do tej pory w numerze ISBN, który traktuje jak swój tatuaż.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Promocja, promocją, ale jej brak nie może odwrócić uwagi od złej zawartości. Każdą tezę można obrócić w dowolnym kierunku, a na końcu się okazuje, że nie ma reguły. Jeżeli celebryta będzie pisał świetne książki, to nie będę zły, kiedy zaprzeda duszę diabłu i pojawi się w „Agencie” 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s