Marzenia

Sobotni wieczór spędziłem podziwiając start rakiety kosmicznej. Największe wrażenie zrobił na mnie widok płonącej smugi paliwa pchającej pięciuset tonową konstrukcję pionowo w górę. Nawet nie chcę myśleć, ile paliwa zużyto do wystrzelenia takiego potwora w kosmos. Kilka sekund po starcie straciłem resztki nadziei, że moje skrupulatnie realizowane zasady ekologicznej jazdy samochodem na cokolwiek się jeszcze tej planecie przydadzą. Chcąc zneutralizować jeden start takiego Falcona musiałbym chyba do końca życia hamować silnikiem, a potem prosić o to samo swoje dzieci i wnuki.

Wyniesienie ludzi na orbitę skłoniło mnie też do nieco głębszych niż zużycie paliwa przemyśleń, na przykład o ludzkich marzeniach. Loty kosmiczne zawsze kojarzyły mi się z próbą prześcignięcia Boga, z chęcią ominięcia go lewym pasem i pomachania przez szybę. Czytam też, że Międzynarodowa Stacja Kosmiczna miała na celu „spełnienie marzenia o stałym pobycie ludzi w kosmosie” oraz, że do tej pory nie dokonano tam niestety „żadnego przełomowego odkrycia”. Wszystko jasne! Ja też kiedyś marzyłem o stałym pobycie na drzewie i tak powstał mój pierwszy domek na starym dębie. Również niczego nie odkryłem, ale zabawa była przednia. No cóż, jaki budżet, takie marzenia.

W tym miejscu trzeba zacytować klasyka: „Zawsze chciałem mieszkać w domku na drzewie, wtedy nie musiałbym schodzić na Ziemię”. Myślę, że w tym kontekście loty w kosmos to po prostu kontynuacja dziecięcych fantazji w świecie dorosłych. Elon Musk zrobił nam Dzień Dziecka dwa dni wcześniej.

PS. Pozdrowienia dla wszystkich dużych dzieci w Nibylandii. Wiem, że tam jesteście.

🛰

5 uwag do wpisu “Marzenia

  1. Moj czajnik takze zostawia smuge podczas gotowania, ale czy to od razu znaczy, ze para wodna jest szkodliwa?

    Ale nawet zalozywszy, ze Falcona tankowano na stacji Orlen, jest roznica miedzy techniczna koniecznoscia, a wygodnictwem. Jesli ktos ma swietny pomysl na wyniesienie czegokolwiek w kosmos za pomoca zaglowki, golebi pocztowych czy dmuchanych balonikow, to grono chetnych bedzie sie zabijalo o wskazanie rozwiazania.

    „zasady ekologicznej jazdy samochodem” No prosze, czyli jezdzenie samochodem to techniczny aksjomat, bo przeciez np. rowerem absolutnie nie mozna sie poruszac, wiec nastepnie tylko trzeba dokoncypowac, czy bliznich nalezy truc rakotworczymi substancjami oraz halasem mniej lub bardziej ekologicznie.

    Warto sobie podczas tej „ekologicznej jazdy samochodem” zadac pytanie — chcialbym mieszkac w 1 mln miescie (a) gdzie kazdy porusza sie samochodem, (b) kazdy porusza sie rowerem (c) kazdy porusza sie pieszo. A nastepnie wyjsc ze swojej strefy komfortu i skonczyc z bajkami dla doroslych o ekologicznej jezdzie samochodem. Taka bowiem nie istnieje, po prostu samochod sie nie skaluje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s