Memizacja śmierci

Mam wrażenie, że jako społeczeństwo bardzo zgrabnie omijamy temat śmierci. Odchodzenie z tego świata nijak nie wpisuje się przecież w styl dzisiejszego życia, w którym człowiek ma być przede wszystkim młody, silny i sprawczy. Ludzka słabość objawiająca się samym faktem przemijania jest przy tym wszystkim dość mocno wstydliwa. Zachwycamy się zdjęciami pulchnych niemowlaków, ale fotografii schorowanych staruszków wolelibyśmy już nie oglądać. Chowamy więc śmierć przed światem, a jeśli schować nie możemy, to obśmiewamy.

Krótko po tym jak świat ogarnęła pandemia koronawirusa, a każde informacje zaczynały się od liczby zmarłych, ogromną popularność zyskał mem, w którym czterech wesołych młodzieńców tanecznym krokiem niesie trumnę do muzyki techno. Mem doczekał się wielu wariacji, ale przekaz pozostawał zasadniczo ten sam: śmierć to dobra zabawa. Podobna sytuacja ma miejsce teraz, kiedy Stany Zjednoczone ogarnięte są złością po śmierci George’a Floyda. Nie chcę przytaczać internetowych memów, które powstały na gruncie tej tragedii (część z nich jest wyjątkowo nie na miejscu), niemniej to kolejny dowód na to, w jaki sposób poprzez śmiech próbujemy oswoić nieprzyjemną dla nas rzeczywistość.

Mam wrażenie, że im więcej złych i niepasujących do naszego świata rzeczy dzieje się dookoła, tym bardziej nerwowa jest nasza próba rozładowania napięcia śmiechem, przykrycia nieszczęścia szyderstwem. Dzisiaj kondukty pogrzebowe przeniosły się z ulic do sieci, gdzie każdy orszak zamyka grupa internetowych guślarzy, którzy śmiechem i obrazem zachęcają, żeby jeszcze na chwilę zapomnieć o śmierci. Memento mori? Dobry żart!

👻

5 uwag do wpisu “Memizacja śmierci

  1. Z tych wpisow wylania sie dosc smutny obraz osoby zgorzknialej, ktora narzeka, ze inni zyja wg innego. „Ludzie jedza masowo zupe kalafiorowa, szok, przeciez ja jej nie lubie”. Rozumiem narzekanie na interakcje, sasiad zabil zone, premier oklamuje spoleczenstwo, pijacy halasuja po nocach, itd. ale zycie jako takie… Zyj i pozwol zyc, wydawaloby sie oczywiste, ale jednak nie. Orwell wprowadzil pojecie myslozbrodni, tutaj widze stylozbrodnia.

    Poza tym skad wiesz o istnieniu tych „zlych” rzeczy, tych gorszacych memow? Ano stad, ze masochistycznie nurzasz sie w tym (napedzajac swoja droga krytykowany mechanizm). Moja propozycja — zerwij z nalogiem.

    „im więcej złych i niepasujących do naszego świata rzeczy dzieje się dookoła, tym bardziej nerwowa jest nasza próba rozładowania napięcia śmiechem, przykrycia nieszczęścia szyderstwem. ”

    I co w tym zlego? W czasie Wojen Swiatowych ludzie byli z definicji pograzeni w rozpaczy, bo zart nie miescil sie w ramach konwensansu? Warto przeczytac pamietniki zwlaszcza mlodych osob, zapadl mi relacja w mszy, kiedy ksiadz mial kazanie o przemalzenskim seksie, itd. Komentarz autorki jest charakterystyczny — „ale my chcielismy zyc”.

    Juz nie mowiac o tym, ze takie pisanie „w styl dzisiejszego życia” to jak tekst dewotki — „za moich czasow…”. Mamy z tego rozumiec, ze w latach ’70 zeszlego wieku trendy byla lysina i chodzenie z balkonikiem po plazy, no a w XIX wieku to juz wiadomo same zywe mumie na czasie.

    Polubienie

  2. O śmierci powinno się mówić też poważnie i spokojnie. Ale uważam, że nie ma nic złego w reakcji prześmiewczej, jakkolwiek małowrażliwa i okrutna by się wydawała. Żarty ze śmierci nie są wymysłem współczesności. Z pewnością nasi przodkowie też oswajali strach przed śmiercią (tradycyjne maski reprezentujące śmierć i demony dawnych ludów były tak samo straszne, jak śmieszne). Artystyczno/wizualne reprezentacje żartów z makabry są z nami tak długo, jak długa jest kultura, a w niej idea groteski. Memy, zjawiska w sieci, to tylko medium do wyzwalania tego samego konceptu.
    Być może po prostu brakuje dla równowagi poważnego tonu w przestrzeni publicznej, żeby normalizować rozmowy o śmierci. O ile w ogóle można mówić o normalizacji traumy. A śmierć jest traumą. Nawet jeśli nas nie dotyczy.

    Polubione przez 1 osoba

    1. No tak, śmierć sama w sobie jest poważna, więc to chyba odruch naturalny. Gdyby o śmierci mówić jeszcze w sposób poważny to chyba wszyscy skończylibyśmy na kozetce 😀

      Polubienie

  3. Nie wiem czy to kwestia memizacji jako takiej, czy może po prostu próba poradzenia sobie z tym problemem – nie moglibyśmy żyć, mając ciągle w pamięci to, że kiedyś przyjdzie nam umrzeć.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s