Wyrwy w kontekście

Dużo szarpaniny mamy w tym życiu publicznym. Co chwilę ktoś wyrywa komuś coś z kontekstu albo – dla odmiany – próbuje włożyć w usta nie jego słowa. Okazuje się, że ze słów przeciwników politycznych można układać przepiękne mozaiki o dowolnej tematyce. Wystarczy tylko każdą wypowiedź pociąć na odpowiednio małe kawałki, a ograniczeniem staje się już tylko wyobraźnia.

Taka praktyka wśród polityków nie jest dla mnie niczym nowym. Przyzwyczaiłem się, że jeśli poseł rok temu mówił o kwadracie, to miał na myśli dzisiejsze koło i prawdopodobnie przyszłoroczny trójkąt. To po prostu kwestia spojrzenia na geometrię spraw społecznych pod odpowiednim kątem. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to pewnie dlatego, że nie jest w stanie znaleźć odpowiednio szerokiego kontekstu. Przykładowo, w skali niedofinansowanej służby zdrowia różnice w kształtach są przecież absolutnie bez znaczenia.

Martwi mnie jednak to, że wyrywaniem słów z kontekstu zaczynają zajmować się również dziennikarze. Oglądałem niedawno pewien program publicystyczny, w którym rozmówcę wręcz przymuszano do udzielenia odpowiedzi na zasadzie „tak czy nie”. Na szczęście wywiadowany zwrócił przytomnie uwagę, że świat nie składa się przecież z czerni i bieli, a zatem kontekst ma szalenie istotne znaczenie przy opisywaniu nierzadko subtelnych obszarów szarości. Nic dziwnego więc, że wypowiedź musi być nieco dłuższa, jeśli ma precyzyjnie oddawać myśl autora. Przyznam, że ta spontaniczna reakcja bardzo mi zaimponowała.

No cóż, niestety w dobie tweetów i czytania gazet nagłówkami (w czym przodują telewizyjne przeglądy prasy) nikt nie ma już czasu na wnikliwe zapoznanie się z tematem. Poznanie kontekstu staje się powoli luksusem dla bogatych. No, ale nie od dziś wiadomo, że wyborczych drzwi nie otwiera przemyślana i merytoryczna debata, a tych kilka dobrze dobranych słów wytrychów (najlepiej wyrwanych z kontekstu).

💥

4 uwagi do wpisu “Wyrwy w kontekście

  1. Dziś dziennikarze w studiach telewizyjnych nie rozmawiają z gośćmi, tylko ich przesłuchują; najpierw stawiają tezę, a potem starają się za wszelką cenę usłyszeć jej potwierdzenie od rozmówcy. Przypomina to następującą sytuację:

    Księga Psalmów, rozdział 53, wers 2:
    „Mówi głupi w swoim sercu:
    «Nie ma Boga».
    Oni są zepsuci, ohydne rzeczy popełniają,
    nie ma takiego, co dobrze czyni. ”

    Wojujący ateista czyta to, po czym mówi z poczuciem triumfu: „Ha! W Biblii napisano, że nie ma Boga!”.

    Polubione przez 1 osoba

  2. Zgadzam się. Niestety poziom dziennikarstwa w TV i radiu jest żenujący. Dziennikarze zamiast zadać pytanie i wysłuchać odpowiedzi zadają pytanie po czym przekrzykują „rozmówcę”. Już w przedszkolu dzieci się uczy żeby nie przerywały. Jak widać nieskutecznie.

    Polubione przez 1 osoba

  3. Nie ma niskiego poziomu dziennikarstwa w mediach. Nie istnieje dziennikarstwo w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Ludzie są pasami transmisyjnymi odgórnych poleceń, lub na wszelki wypadek te nakazy antycypują. Mały margines profesjonalistów potwierdza tę regułę. A wybitnych miesza się z błotem, tak jak zrobiono to z Kapuścińskim.

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s