Na pół

Jako dziecko zachwycała mnie dokładność, z jaką pani w mięsnym odkrajała „na oko” kawał schabu i zawsze okazywało się, że odcięta część jest dokładnie takiej wielkości, jakiej zażyczył sobie klient. Mam wrażenie, że na podobnej zasadzie wielki masarski nóż podzielił wczoraj Polskę na dwie idealne części.

Wyniki niedzielnego głosowania to w zasadzie jedynie podsumowanie wieloletniego procesu, w którym politycy różnego autoramentu prześcigali się w obrzucaniu swoich przeciwników najgorszymi inwektywami, a to wszystko jedynie dla politycznej kariery, rozpoznawalności i lepszej pozycji w strukturach partii. Uwagi nie przyciąga już przemyślany komentarz do bieżącej sytuacji, ale krzykliwy i emocjonalny atak na konkretną osobę czy zjawisko. Wysadzenie mostu w powietrze jest przecież dużo bardziej efektowne niż jego zbudowanie. Skąd mamy wiedzieć jak podać rękę skoro codziennie z każdej strony mówi się nam, że dłoń ma być zaciśnięta w pięść i gotowa do ataku?

A może już teraz należałoby podjąć decyzję o budowie muru na Wiśle, który oddzielać będzie jedną Polskę od drugiej? Mielibyśmy Polskę Zachodnią i Polskę Wschodnią, oczywiście każda z nich byłaby bardziej polska od tej drugiej. Każda miałaby też swojego prezydenta, radio i telewizję. Zniknąłby problem sąsiedzkich kłótni czy niszczenia plakatów wyborczych. W każdej z Polsk rozkwitałaby demokracja, której znakiem rozpoznawczym byłyby debaty organizowane dokładnie tak, jak ta ostatnia. Mielibyśmy dwie równoległe, ale jakże dumne Polski.Przykro jest patrzeć na tę sytuację.

Naprawdę nie wiem, co musiałoby się stać, żeby zbliżyć do siebie tak podzielony kraj. Nigdy nie widziałem też, żeby pani w mięsnym była w stanie kiedykolwiek złączyć dwa kawałki i sprzedać jako jeden. Pewne rzeczy są po prostu nieodwracalne.

💔

Merytoryczny cep

Człowiek przedinternetowy mógł nie wiedzieć. Mógł pozwolić sobie na wzruszenie ramionami i szczere „nie wiem”. Słowa te padały spontanicznie, nikt nie nosił przecież encyklopedii w teczce. Niewiedza była naturalna, a człowiek na niej przyłapany raczej bezbronny.

Człowiek internetowy wie wszystko. Dokładniej mówiąc wie wszystko o wszystkim i o każdej porze. Właścicielowi smartfona nie wypada nie wiedzieć. Nieważne, że to wiedza łapana na szybko, sczytywana kątem oka z małego ekranu pomiędzy jednym a drugim przystankiem. Nieważne, że bez źródła, bez przypisu. Brzmi jak „fakt autentyczny” więc musi być prawdą. Poza tym kto ma dzisiaj czas na weryfikowanie źródeł? Chyba tylko krenolodzy.

Liczy się czas i siła. Informacja ma być raczej szybka i przytłaczająca niż prawdziwa i precyzyjna. Jak ostrzał z artylerii. Człowiek internetowy doskonale wie też, że w każdej plotce jest ziarno prawdy, które trzeba zasiać dalej. Łyka wiec trzy pierwsze wyniki z Google’a i pokrzepiwszy się niczym dobrą wódka, gotów jest ruszyć w chaotyczny bój na argumenty. Walki o rację nie wygrywa się przecież odkrytą piersią faktów. Tu potrzeba merytorycznego cepa.

📣