Czy to jest może kryminał?

Sytuacja z dzisiaj. Empik. 🛒

Wykładam w kasie dwie gazety i książkę pt. „Co mówią zwłoki” Sue Black.

– Czy to jest może kryminał? – pyta pani kasjerka z zaciekawieniem odwracając książkę.

– Wie pani co, chyba nie do końca. Z tego co słyszałem to bardziej wspomnienia z pracy antropologa sądowego. Jakieś tam wątki kryminalne niby są, ale podejrzewam, że napewno nie w takim wydaniu jak można by się spodziewać po powieści. Poszukuje pani jakiegoś dobrego kryminału?

Pani znika nagle za komputerem pozostawiając moje pytanie bez odpowiedzi.

– Literatura faktu łamane na reportaż – odpowiada za chwilę nieco zrezygnowana.

– No tak bym to rzeczywiście klasyfikował. Nie jest to w każdym razie klasyczny kryminał. A dlaczego pani pyta jeśli można wiedzieć?

– Bo gdyby pan kupował kryminał to mamy taką promocję, że druga książka jest za pół ceny.

– Aha, no to tak jak ustaliliśmy, to nie jest kryminał, więc niestety nie skorzystam.

– To zachęcam jeszcze do zapoznania się z ofertą Empik Premium…

I pomyśleć, że przez chwile dałem się nabrać, że ktoś chce ze mną podyskutować o książkach. Tyle lat na karku, a wciąż naiwny jak dziecko.

Jak nie utonąć w morzu konsumpcjonizmu

Po raz kolejny sprzątając mieszkanie zapełniłem dwa kartony zupełnie bezużytecznymi rzeczami. 📦

Jakieś notesy, kable, zużyte flamastry, stare filmy na DVD i masę innych równie nieprzydatnych rzeczy. Zacząłem zastanawiać się skąd we mnie to zamiłowanie do gromadzenia. Przecież niczego nie kolekcjonuję, niczego też nie zostawiam na czarną godzinę, przed którą tak bardzo przestrzegał mnie dziadek, a która jakoś nigdy nie chciała nadejść. Nadeszła za to godzina dziadka, który – gdyby to od niego zależało – w ostatnią podróż zabrałby zapewne co bardziej przydatne rzeczy z garażu.

Unikam przecen. Nie biorę darmowych próbek. Pozostaję niewzruszony, jeśli idzie o zachęty do skorzystania z oferty promocyjnej w Empiku. Wszystko, jak widać, na nic. Ale i na to znalazłem sposób. Wszystkie zbędne rzeczy zawożę regularnie na pchli targ, gdzie każdy przedmiot zyskuje nowego właściciela. To jedyne rozwiązanie żeby starym przedmiotom dać nowe życie, a samemu nie zatonąć w zdradliwych wodach konsumpcjonizmu.

I tylko dziadek w grobie się przewraca.