Pandemia na wynos

Naprzemienne zamrażanie i rozmrażanie gospodarki skutkuje wykształceniem się bardzo ciekawych postaw wśród małych firm. Jedni ograniczają możliwość płacenia wyłącznie do karty, inni tylko do gotówki. Pierwszych zachęca do tego zapewne konieczność zachowania dystansu społecznego, dla drugich ważniejsze jest natomiast utrzymanie odpowiednio dystansu wobec służb celno-skarbowych. Przyjęcie zapłaty na konto podczas zakazu może oznaczać, że dystans ten raptownie się zmniejszy.

Najbardziej zaciekawiła mnie jednak informacja wywieszona na jednej z mijanych przeze mnie sklepowych witryn, głosząca że: „płatność niemożliwa wyłącznie kartą”. Zatrzymałem się na chwilę, by pokontemplować ten przewrotny komunikat. Czyli jeśli mam ze sobą tylko kartę, to nic nie kupię? A jak będę mieć kartę i 10 zł, to zrobię zakupy? Skoro nie można wyłącznie kartą, to może można wyłącznie gotówką? To nie dało się napisać prościej? Wróciłbym i dopytał, ale sklep zamknięto do odwołania. Chyba nie tylko mnie nie przekonał ten odwrócony frontem do klienta przekaz.

Podobnie ma się rzecz z opracowanym na potrzeby pandemii sposobem podawania pizzy: niby na miejscu, ale jednak w kartonie. W przypadku kontroli zawsze można klientowi zamknąć wieko i wciskając nerwowo płaszczyk poinformować, że klient ten właśnie wychodził. No cóż, może kiedyś z sentymentem będziemy wspominać czasy, w których jedzenie na miejscu było nie na miejscu, a określenie „na wynos” znaczyło mniej więcej tyle, co „wynocha”. I bardzo dobrze! Póki co, w tym całym szaleństwie humor to jedyne skuteczne lekarstwo.

🍕