Wielkie jest czekanie

W robieniu zdjęć z wakacji zatoczyłem ogromne koło i ponownie znalazłem się tam, gdzie byłem mając jakieś osiem lat. Wtedy na wszelkie wyjazdy zabierałem mały analogowy aparat wyposażony w trzydzieści sześć klatek, które należało starannie rozłożyć na wszystkie dni wyjazdu. Niedługo potem modne stały się aparaty cyfrowe wyparte ostatecznie przez smartfony. W efekcie z każdych ostatnich wakacji przywoziłem na kartach pamięci setki zdjęć, z których żadne nie dostąpiło zaszczytu wydrukowania i umieszczenia w albumie. Absurd sytuacji uświadomiła mi dopiero reklama aplikacji umożliwiającej usuwanie duplikatów zdjęć zrobionych w takiej samej scenerii, bo przecież zawsze robi się kilka, żeby móc potem „coś wybrać”.

Ostatnio wróciłem do aparatu analogowego i uważam to za świetne rozwiązanie. Ograniczony długością kliszy nie fotografuję już wszystkiego, co widzę, co powoduje z kolei, że na wakacjach jestem przede wszystkim turystą, a nie archiwistą. Każde zdjęcie wymaga chwili namysłu, przyjrzenia się scenerii i wyczekania na odpowiedni moment do uruchomienia migawki. Najbardziej podoba mi się jednak fakt, że – wbrew powszechnym dzisiaj tendencjom – fotografii analogowej nie możemy mieć tu i teraz. Możliwość obejrzenia zdjęć wymaga cierpliwości. Tej samej zresztą, której kiedyś wymagało oczekiwanie na kartkę czy list od przyjaciela. Sztuka czekania stała się jakoś dziwnie niemodna.

🕰

Niezapisane historie

Trzy lata temu podjąłem się wyjaśnienia pewniej osobliwej historii, która wydarzyła się niemal 100 lat temu. Jedyne czego jestem po tym czasie pewny, to lekkość z jaką niezapisane historie ulatują z miejsc i świadomości.

Skandale, o których kiedyś huczało całe miasteczko, gasną w ciszy razem z ostatnim świadkiem wydarzeń, ponownie przybierając status „nigdy nie było”. Fotografie z tamtych lat potwierdzają sucho istnienie tego czy tamtego człowieka, ale milczą o ich tęsknotach i miłościach. Z powodu braku jakiegokolwiek narratora historie zmuszone są do przejścia z dumnej strefy faktów do obszaru trywialnych domysłów, wzbudzających już tylko łagodne uśmiechy litości.

Niezapisane historie ulatują bezpowrotnie jak puszczony w roztargnieniu dziecięcy balonik z helem. 🎈