Tłumacze świata

Rozmyślam ostatnio o fenomenie populistów. 📢

Skąd się wzięli? Dlaczego osiągają dobre wyniki w kolejnych krajach? Wydaje mi się, że odpowiedź jest dość prosta: wykładnia świata jaką proponują jest zwyczajnie łatwa do zrozumienia. My jesteśmy tu, a oni tam, my wam damy, a oni zabiorą. Brzmi to być może dość naiwnie, ale trzeba do tego dołożyć drugi element, jakim jest coraz mniejsze zrozumienie dla zmieniającego się świata.

W czasach kiedy zawód szewca przechodził z ojca na syna rzeczywistość była dużo bardziej przewidywalna: tu jest moje miejsce, takie mam możliwości, tak wygląda życie w moim małym miasteczku. Świat był do ogarnięcia jednym aktem umysłu. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie jest to niemożliwe. Z całą pewnością nie pomaga w tym serwowany każdego dnia koktajl informacyjny, który przy braku szerszej wiedzy odbiorcy jest po prostu bełkotem gadających głów, który nijak nie przekłada się na zrozumienie świata. Do tego dochodzi pełen wachlarz mglistych możliwości (znajdź niszę, załóż firmę, weź dotację), do których wszyscy zachęcają, bo przecież „świat idzie do przodu”. W tym marszu przed siebie niestety nikt nie zwrócił uwagi, że na tyłach pochodu rośnie grupa osób z zadyszką.

Nowa rzeczywistość zaproponowała swoje zasady gry. Stare okazały się nieskuteczne, natomiast nowe nazbyt skomplikowane i wymagające. I tak oto na scenę weszli populiści, których uproszczenia stały się dla wielu tyleż jasnym wytłumaczeniem rzeczywistości, co jedyną szansą na powrót do gry.