Lot nad Atlantykiem

Zauważyłem, że w czasie izolacji wiele osób powraca do robótek ręcznych, puzzli, kolorowania i innych rzeczy, na które dawno straciliśmy czas. Ciekawe, że to co kiedyś było zupełnie naturalne, powróciło nie tak dawno jako nowe remedium na stres i nadmiar bodźców. I teraz pięknie wkomponowuje się w nasze puste godziny.

Pamiętam, jak w dzieciństwie wyciągałem spod łóżka wielki karton klocków LEGO i rozsypywałem je na podłogę tworząc ogromny ocean malutkich części. Następnie uzbrojony jedynie w swoją wyobraźnię wzbijałem się w przestworza dziwnych projektów wypatrując z uwagą potrzebnych elementów. To było coś, co mógłbym porównać do samotnego lotu nad spokojną taflą Atlantyku w długie, słoneczne popołudnie. Tak właśnie opisałbym dzieciństwo – jako czas, w którym skupienie się na jednej rzeczy było czymś oczywistym i zupełnie naturalnym. Nie wiem czy tamten świat był lepszy od tego dzisiejszego, ale z pewnością oferował dużo więcej czasu.

Dobrze jest wyłączyć na chwilę autopilota i siąść za sterami swojego czasu. W piątek bywa to szczególnie ważne!

🛩