Uwaga, uśmiech!

Przed długi czas myślałem, że ludzie dzielą się na dobrych i złych z natury. Ostatnio dochodzę do wniosku, że podział przebiega jednak według innego kryterium, mianowicie według tego, ile w człowieku zdolności do wyrażania dobra.

Czasem miewam wrażenie, że sfera uczuć niektórych ludzi zapisana została po chińsku. Ludzie ci próbują przekazać swoją serdeczność w bardzo niezrozumiały sposób, mylą pojęcia, wykonują dziwne akrobacje językowe, zdają się na swoją intuicję, która akurat w tym wypadku prowadzi donikąd. Są jak dziecko zgubione przez rodziców na zagranicznej wycieczce. Próbują przekazać coś ważnego, ale nikt nie jest w stanie ich zrozumieć.

Na szczęście zawsze można dogadać się na migi. W tym wypadku bardzo pomocny okazuje się uśmiech, który uważam za najlepszy nośnik ludzkiej życzliwości. Uśmiechanie się nie wymaga przecież szczególnych kompetencji, wyższych studiów czy jakichkolwiek kursów. Bywa za to najprostszą metodą płatności za to, czego nie da się wycenić. Jest komunikatem rozumianym wszędzie i przez wszystkich. Jest w końcu czymś w rodzaju oliwy dla naszych zacierających się czasem międzyludzkich mechanizmów. I nie mówię tu o najpopularniejszym emotikonie wstawianym na końcu zdania z grobową miną, ale prawdziwym ludzkim uśmiechu.

Myślę więc, że nie ma ludzi złych, są ewentualnie tacy, do których nikt się nigdy nie uśmiechał.

😁

Lot nad Atlantykiem

Zauważyłem, że w czasie izolacji wiele osób powraca do robótek ręcznych, puzzli, kolorowania i innych rzeczy, na które dawno straciliśmy czas. Ciekawe, że to co kiedyś było zupełnie naturalne, powróciło nie tak dawno jako nowe remedium na stres i nadmiar bodźców. I teraz pięknie wkomponowuje się w nasze puste godziny.

Pamiętam, jak w dzieciństwie wyciągałem spod łóżka wielki karton klocków LEGO i rozsypywałem je na podłogę tworząc ogromny ocean malutkich części. Następnie uzbrojony jedynie w swoją wyobraźnię wzbijałem się w przestworza dziwnych projektów wypatrując z uwagą potrzebnych elementów. To było coś, co mógłbym porównać do samotnego lotu nad spokojną taflą Atlantyku w długie, słoneczne popołudnie. Tak właśnie opisałbym dzieciństwo – jako czas, w którym skupienie się na jednej rzeczy było czymś oczywistym i zupełnie naturalnym. Nie wiem czy tamten świat był lepszy od tego dzisiejszego, ale z pewnością oferował dużo więcej czasu.

Dobrze jest wyłączyć na chwilę autopilota i siąść za sterami swojego czasu. W piątek bywa to szczególnie ważne!

🛩