Kto się wstydzi latać?

Coś czuję, że flygskam się u nas nie przyjmie. ✈️

Świat zwraca uwagę na ślad węglowy. Mówi się o tym, by zrezygnować z samolotów na rzecz podróży pociągami, by przesiąść się z samochodów na transport zbiorowy, by gasić światło, oszczędzać wodę, nie kupować plastiku, odpowiedzialnie segregować śmieci.

Kiedy się o tym przypomina, wszyscy z uznaniem kiwają głowami. Kiedy przychodzi do codziennych wyborów jakoś trudno zrezygnować z wygodnych rozwiązań. Skoro stać mnie na samochód to nie po to, by jeździć zatłoczonym tramwajem. Mam pieniądze, więc stać mnie na dietę w plastikowych pudełkach. Jestem zmęczony pracą, więc polecę wypocząć na drugim końcu świata. Przyjęliśmy konsumpcję jako wyznacznik jakości życia, co z założenia kłóci się z oszczędnym wykorzystaniem zasobów naszej planety. Niby się wstydzimy, ale jakoś tak bez przekonania.

Nie mam wątpliwości, że pojedynek wygody ‚tu i teraz’ z dobrem przyszłych pokoleń ‚tam i kiedyś’, wygra to pierwsze. Potrzeba naiwności szesnastolatki, by twierdzić inaczej.

Mały lunch dla człowieka, wielki śmieć dla ludzkości

Odleciałem na tydzień w kosmos. 🚀

No, może nie byłem tam fizycznie, ale decydując się na dietę pudełkową, jadłem jak astronauta. Każdy posiłek zapakowany był w osobne pudełeczko, a wszystkie pudełeczka na dany dzień w kolorową torbę. Świetne rozwiązanie, niestety wbrew moim wyobrażeniom wycieczki do sklepu zostały zastąpione przez wycieczki do śmietnika. Pisał już o tym Mariusz Szczygieł – człowiek, który na orbicie spędził cały miesiąc.

To mały lunch dla człowieka, ale wielki śmieć dla ludzkości, pomyślałem kończąc ostatni pudełkowy posiłek. Przepraszam, wracam na Ziemię.