Życie w czasach postprawdy

Żyjemy w czasach jakiegoś przedziwnego, informacyjnego echa 🙉

Takie mam spostrzeżenia po obejrzeniu kilku wieczornych wiadomości. Nie od dzisiaj wiadomo, że media manipulują przekazem, ale odwoływanie się w materiale do anonimowych wpisów na Twitterze czy opinii z internetowego forum jest po prostu zuchwałym pogwałceniem podstawowych zasad dziennikarstwa. Idąc tym tropem można w zasadzie stworzyć dowolny obraz świata, w tym także w wymiarze politycznym. Wystarczy kilka wymyślonych cytatów.

Zaskakujące jest również to, że bliżej niezidentyfikowane opinie prezentowane są na równi z komentarzami osób publicznych, co w odbiorze przeciętnego widza zaciera granicę pomiędzy prawda a fikcją. W przeświadczeniu pozostaje zatem mocny, emocjonalny przekaz uwierzytelniony twarzą znanej osoby.

Taki komunikacyjny szum może wydawać się nieszkodliwy w przypadku, kiedy jest się tego świadomym. Obawiam się jednak, że wiele osób wsłuchuje się mimowolnie w echa wykreowanych opinii. W konsekwencji dochodzi do sytuacji, w której z pełnym przekonaniem gotowi są bronić stanowiska, że białe jest czarne, a czarne białe.

Smutne i przerażające.

Przetwórnia newsów

Macie czasem tak, że chcielibyście poczytać w sieci o czymś ciekawym czy inspirującym, ale szybciutko rozbijacie się o informacyjny bełkot?

Miałem kiedyś przyjemność pracować w przetwórni mięsa, konkretnie w prestiżowym departamencie parówek. Zasada była prosta: dwa wagoniki lodu, jeden wagonik przypraw i trochę mięsa. Wszystko mieliła wielka maszyna, a schłodzoną pulpę upychała w podłużne, foliowe osłonki. Parówki pakowane były następnie do kolorowych woreczków, które wywożono na sprzedaż.

Wszystko wskazuje na to, że niektóre portale wykradły ten pilnie strzeżony know-how. Stały się teraz przetwórniami newsów, które z ochłapów opinii potrafią zrobić informacyjnego steka z kością. Super. Szkoda tylko, że po kolacji z parówek dalej jestem głodny, a po internetowej prasówce nadal nic nie wiem.