pik, kier, trefl i karo

Masz karty? 🃏

Przyznam, że nie słyszałem tego pytania już od wielu lat. A przecież jeszcze nie tak dawno karty do gry były podstawą każdego wyjazdu. Grało się w Pana, Kuku, Durnia i jeszcze parę innych, których bez Wikipedii nie jestem w stanie sobie przypomnieć. Była też oczywiście nudna i niekończąca się wojna, gra która w swoim założeniu miała chyba pokazywać bezsens jakichkolwiek konfliktów. Najdłużej przy życiu utrzymał się Poker, ale w tym wypadku źródeł sukcesu upatrywałbym raczej w jego hazardowych odsłonach – w moim przypadku była to jakże emocjonująca gra na zapałki.

Czy nasze wnuki będą grać w karty? Czy w świecie wirtualnej rzeczywistości ktokolwiek będzie zainteresowany emocjami jakie towarzyszą siedzeniu przy stole i wyrzuceniu kolejnych kartoników? Obawiam się, że nie. Co więcej wydaje mi się, że klasyczna talia kart trafi wkrótce do muzeum (zapewne gdzieś w okolice ilustracji przedstawiających grę w toczenie koła), a pik, kier, trefl i karo będą kojarzone raczej z czymś pomiędzy gatunkami koni a fajnymi imionami dla psów.

I tak oto po cichu zakończy się piękna historia klasycznych gier karcianych.

Upadek rozrywki

Jedną z niewielu rzeczy, które tak dobrze oddają ducha zmian dzisiejszego świata, jest YouTube. 🎬

W zakładce „Na czasie” zaproponowano mi ostatnio film pod wdzięcznym tytułem „Kto DŁUŻEJ będzie CAŁOWAĆ ŚMIETNIK, wygrywa 10.000 zł”. Tytuł precyzyjnie oddaje fabułę, bo poza całowaniem wielkiego kubła przez grupę chłopaków nie dzieje się w zasadzie nic innego.

Nie wiem czy bardziej zasmucił mnie fakt, że taki film: (i) został zaproponowany mi na podstawie moich preferencji, co odbieram jako osobistą porażkę, (ii) został wyświetlony prawie milion razy (dla porównania przez co drugiego mieszkańca Warszawy), (iii) zebrał prawie 50 tys. lajków (Wejherowo lubi to!). Jeżeli naprawdę tak wygladą rozrywka proponowana u progu trzeciej dekady XXI wieku przez światowego giganta w tej branży, to chyba coś tu jest nie tak.

Qvo vadis munde?!