Polska plakatowa

W tym roku polską złotą jesień zepsuły mi twarze z plakatów 🍁

Przejeżdżając przez kolejne miasta i miasteczka obserwowałem rozmach, z jakim nasz kraj został obwieszony plakatami wyborczymi. Przez dłuższy czas zastanawiałem się jaki sens ma zawieszanie jedenastego plakatu obok dziesięciu innych. Czy ktoś to czyta? Równie dobrze mógłbym zawiesić tam swój mały billboardzik z uniesionym kciukiem i hasłem w stylu „Nigdzie się nie wybieram!”. Myślę, nikt nie zwróciłby na to uwagi.

Po co zatem kandydaci tak bardzo chcą zaistnieć w naszej przestrzeni? Jaki przekaz niosą ich wyretuszowane twarze, skoro na plakatach nie ma żadnej informacji o tym, co zrobili lub co zamierzają zrobić jako nasi przedstawiciele? Mamy głosować na najlepszy uśmiech czy może na najśmieszniejsze nazwisko? Smutne to i cyniczne.

Mam tylko nadzieję, że po wyborach wszystkie te plandeki znikną z naszych płotów i trafią do schronisk dla zwierząt jako ochrona przed deszczem. To chyba jedyny sposób by politycy okazali się do czegoś przydatni. Chociaż podobno schroniska plakatów już nie przyjmują. Widać zwierzaki też mają dosyć.