Na siebie

Powiem Wam, że jednym z cichych fenomenów dzisiejszej telewizji jest dla mnie „Jeden z dziesięciu”. Jest to aktualnie chyba jedyny program w pełni oparty na wiedzy uczestników, w którym dla dobrej oglądalności nie trzeba tańczyć, śpiewać czy gotować. Przy tym głosu Tadeusza Sznuka słucha się po prostu z przyjemnością. Co ciekawe, kiedyś takich programów było znacznie więcej, chociażby „Wielka gra”, gdzie obecni byli nawet profesorzy wykłócając się o prawidłowość udzielonych odpowiedzi – vide kantata nr 150 Jana S. Bacha. 🤯

Co mamy dzisiaj? Paradokumenty, talent show i gadające głowy, a więc wszystko to, co wzbudza najprostsze emocje. Czy ktoś mi wytłumaczy, dlaczego miejsce profesora zajmuje dzisiaj mięsny jeż?