Niepolityczna sobota

Przyznam, że z pewnym rozczarowaniem przyjąłem informację, że nie będziemy mieć dzisiaj ciszy wyborczej. Przy całej absurdalności sytuacji, w której cisza ta miałaby obowiązywać przed wyborami, których ostatecznie nie będzie, myślę, że taki precedens mógłby dać początek regularnemu zakazowi wypowiadania się na tematy polityczne w określone dni tygodnia.

Mamy już niedziele bez handlu, dlaczego nie wprowadzić sobót bez polityki? Naród z pewnością doceniłby miły gest władzy, która w drodze ustawy mogłaby na jeden dzień uwolnić społeczeństwo od bredni wypowiadanych z jednej i drugiej strony. W taki dzień wszystkie serwisy informacyjne przechodziłyby od razu do pogody, a nadwyżka czasu antenowego zostałaby wykorzystana na programy kulturalne. Niepolityczna sobota odchamiałaby zatem obywatela z podwójną siłą. Z kolei sami politycy mieliby możliwość dogłębnego przemyślenia tego, co w ciągu dnia ślina naniosła na język. Być może brak możliwości opluwania ową śliną zmusiłby ich do jej przełknięcia i poczucia gorzkiego smaku swoich naprędce wygłaszanych opinii. Niestety, okazja na małe święto narodowe uciekła nam sprzed nosa.

Jako dziecko sądziłem, że świat dorosłych jest przemyślany i ułożony. Dzisiaj wiem, że jest jak z Mrożka.

🤩

Tłumacze świata

Rozmyślam ostatnio o fenomenie populistów. 📢

Skąd się wzięli? Dlaczego osiągają dobre wyniki w kolejnych krajach? Wydaje mi się, że odpowiedź jest dość prosta: wykładnia świata jaką proponują jest zwyczajnie łatwa do zrozumienia. My jesteśmy tu, a oni tam, my wam damy, a oni zabiorą. Brzmi to być może dość naiwnie, ale trzeba do tego dołożyć drugi element, jakim jest coraz mniejsze zrozumienie dla zmieniającego się świata.

W czasach kiedy zawód szewca przechodził z ojca na syna rzeczywistość była dużo bardziej przewidywalna: tu jest moje miejsce, takie mam możliwości, tak wygląda życie w moim małym miasteczku. Świat był do ogarnięcia jednym aktem umysłu. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie jest to niemożliwe. Z całą pewnością nie pomaga w tym serwowany każdego dnia koktajl informacyjny, który przy braku szerszej wiedzy odbiorcy jest po prostu bełkotem gadających głów, który nijak nie przekłada się na zrozumienie świata. Do tego dochodzi pełen wachlarz mglistych możliwości (znajdź niszę, załóż firmę, weź dotację), do których wszyscy zachęcają, bo przecież „świat idzie do przodu”. W tym marszu przed siebie niestety nikt nie zwrócił uwagi, że na tyłach pochodu rośnie grupa osób z zadyszką.

Nowa rzeczywistość zaproponowała swoje zasady gry. Stare okazały się nieskuteczne, natomiast nowe nazbyt skomplikowane i wymagające. I tak oto na scenę weszli populiści, których uproszczenia stały się dla wielu tyleż jasnym wytłumaczeniem rzeczywistości, co jedyną szansą na powrót do gry.