Tłumacze świata

Rozmyślam ostatnio o fenomenie populistów. 📢

Skąd się wzięli? Dlaczego osiągają dobre wyniki w kolejnych krajach? Wydaje mi się, że odpowiedź jest dość prosta: wykładnia świata jaką proponują jest zwyczajnie łatwa do zrozumienia. My jesteśmy tu, a oni tam, my wam damy, a oni zabiorą. Brzmi to być może dość naiwnie, ale trzeba do tego dołożyć drugi element, jakim jest coraz mniejsze zrozumienie dla zmieniającego się świata.

W czasach kiedy zawód szewca przechodził z ojca na syna rzeczywistość była dużo bardziej przewidywalna: tu jest moje miejsce, takie mam możliwości, tak wygląda życie w moim małym miasteczku. Świat był do ogarnięcia jednym aktem umysłu. W dzisiejszym zglobalizowanym świecie jest to niemożliwe. Z całą pewnością nie pomaga w tym serwowany każdego dnia koktajl informacyjny, który przy braku szerszej wiedzy odbiorcy jest po prostu bełkotem gadających głów, który nijak nie przekłada się na zrozumienie świata. Do tego dochodzi pełen wachlarz mglistych możliwości (znajdź niszę, załóż firmę, weź dotację), do których wszyscy zachęcają, bo przecież „świat idzie do przodu”. W tym marszu przed siebie niestety nikt nie zwrócił uwagi, że na tyłach pochodu rośnie grupa osób z zadyszką.

Nowa rzeczywistość zaproponowała swoje zasady gry. Stare okazały się nieskuteczne, natomiast nowe nazbyt skomplikowane i wymagające. I tak oto na scenę weszli populiści, których uproszczenia stały się dla wielu tyleż jasnym wytłumaczeniem rzeczywistości, co jedyną szansą na powrót do gry.

Polska plakatowa

W tym roku polską złotą jesień zepsuły mi twarze z plakatów 🍁

Przejeżdżając przez kolejne miasta i miasteczka obserwowałem rozmach, z jakim nasz kraj został obwieszony plakatami wyborczymi. Przez dłuższy czas zastanawiałem się jaki sens ma zawieszanie jedenastego plakatu obok dziesięciu innych. Czy ktoś to czyta? Równie dobrze mógłbym zawiesić tam swój mały billboardzik z uniesionym kciukiem i hasłem w stylu „Nigdzie się nie wybieram!”. Myślę, nikt nie zwróciłby na to uwagi.

Po co zatem kandydaci tak bardzo chcą zaistnieć w naszej przestrzeni? Jaki przekaz niosą ich wyretuszowane twarze, skoro na plakatach nie ma żadnej informacji o tym, co zrobili lub co zamierzają zrobić jako nasi przedstawiciele? Mamy głosować na najlepszy uśmiech czy może na najśmieszniejsze nazwisko? Smutne to i cyniczne.

Mam tylko nadzieję, że po wyborach wszystkie te plandeki znikną z naszych płotów i trafią do schronisk dla zwierząt jako ochrona przed deszczem. To chyba jedyny sposób by politycy okazali się do czegoś przydatni. Chociaż podobno schroniska plakatów już nie przyjmują. Widać zwierzaki też mają dosyć.