Uwaga, uśmiech!

Przed długi czas myślałem, że ludzie dzielą się na dobrych i złych z natury. Ostatnio dochodzę do wniosku, że podział przebiega jednak według innego kryterium, mianowicie według tego, ile w człowieku zdolności do wyrażania dobra.

Czasem miewam wrażenie, że sfera uczuć niektórych ludzi zapisana została po chińsku. Ludzie ci próbują przekazać swoją serdeczność w bardzo niezrozumiały sposób, mylą pojęcia, wykonują dziwne akrobacje językowe, zdają się na swoją intuicję, która akurat w tym wypadku prowadzi donikąd. Są jak dziecko zgubione przez rodziców na zagranicznej wycieczce. Próbują przekazać coś ważnego, ale nikt nie jest w stanie ich zrozumieć.

Na szczęście zawsze można dogadać się na migi. W tym wypadku bardzo pomocny okazuje się uśmiech, który uważam za najlepszy nośnik ludzkiej życzliwości. Uśmiechanie się nie wymaga przecież szczególnych kompetencji, wyższych studiów czy jakichkolwiek kursów. Bywa za to najprostszą metodą płatności za to, czego nie da się wycenić. Jest komunikatem rozumianym wszędzie i przez wszystkich. Jest w końcu czymś w rodzaju oliwy dla naszych zacierających się czasem międzyludzkich mechanizmów. I nie mówię tu o najpopularniejszym emotikonie wstawianym na końcu zdania z grobową miną, ale prawdziwym ludzkim uśmiechu.

Myślę więc, że nie ma ludzi złych, są ewentualnie tacy, do których nikt się nigdy nie uśmiechał.

😁